A gdyby zamiast wieży Eiffela powstała wieża Muchy?
Wieża Eiffela jest dzisiaj wizytówką Paryża i jedną z najbardziej rozpoznawalnych budowli na świecie. W pierwszych trzydziestu latach jej istnienia do rozbiórki przymierzano się jednak kilkakrotnie. Od początku jej istnienia (1889 r.) wielokrotnie krytykowano zarówno sam projekt, materiał, w którym go wykonano (stal mogła być dobra co najwyżej do budowy mostów, czym zresztą Gustaw Eiffel zajmował się na co dzień), jak i industrialnego, nowoczesnego ducha konstrukcji. Kłócił się on ponoć z charakterem miasta i "słodkiej Francji" w rozumieniu zespołu przyjemnych sensów. Wystawa Światowa w 1889 r. odbywała się u zarania nowoczesności w Paryżu, w stulecie rewolucji francuskiej; zwycięski monument musiał więc z jednej strony podkreślić potęgę gospodarzy, z drugiej - wyrazić współczesnego ducha, prądy intelektualne i fascynacje epoki.
Początkowo wieża miała być typową architekturą "wystawową", przeznaczoną do rozbiórki lub przebudowy po kilkunastu latach eksploatacji. Eiffel postanowił jednak walczyć o jej zachowanie. Sięgnął po katalog metod zgodny ze swoimi powołaniem - konstrukcję ratował po inżyniersku.
Początkowo zainstalował na niej stację meteorologiczną i laboratorium pomiarowe. Później prowadził przy jej użyciu eksperymenty komunikacyjne (wspólnie z Polakiem, Julianem Leopoldem Ochorowiczem, postacią o bardzo niebanalnych i szerokich zainteresowaniach i praktyce), doskonaląc techniki przesyłu informacji drogą radiową (tzw. "telegraf bez drutu").
Koniec końców los wieży Eiffela przypieczętowała I Wojna Światowa - okazało się, że wieża może być dla łączności dużo bardziej przydatna niż używane dotychczas... gołębie (wojenne gołębniki i ich pierzaści bohaterowie wkrótce do zobaczenia na blogu). Awansowała więc do rangi obiektów militarnych i zasłużyła na spokojne trwanie po dziś dzień.
Historia mogła jednak potoczyć się zupełnie inaczej. Na ogłoszony w 1894 r. konkurs na przebudowę wieży Eiffela z okazji Wystawy Światowej w 1900 r. spłynęło bowiem wiele rozmaitych projektów, spośród których przypomnimy dzisiaj jeden z najbardziej niebanalnych, by nie powiedzieć - ekstraordynaryjnych - wieżę Muchy (a tak naprawdę "Pawilon Człowieka").
Alfons Mucha znany jest nam przede wszystkim z prac graficznych, jako nieco nadmiernie eksploatowany na polu komercyjnym twórca doby secesji. Mało kto pamięta, że oprócz bycia twórcą realizacji dwuwymiarowych (oprócz grafiki również malarstwa, w tym ściennego), był również projektantem rozmaitych przedmiotów rzemiosła artystycznego oraz wnętrz (o najsłynniejszych - sklepu jubilera Fouqueta - opowiem przy innej okazji).
Z pewnym zaskoczeniem odkryłam, że Alfons Mucha ma na swoim koncie również udział we wspomnianym powyżej konkursie. Warunek zasadniczo był jeden - projektanci mieli zachować pierwszą kondygnację istniejącej konstrukcji, czyli "nogi" - łuki wspierające iglicę.
Projekt Muchy, w gargantuicznej skali (spójrzcie na ludzkie sylwetki widoczne na rysunku!), bizantyjski w przepychu, nie znający słowa "skromność" w barwie ni ornamencie, jest w istocie skrzyżowaniem pagody, Kapitolu i architektury galaktycznej. Aż żal, że znamy go tylko z rysunków!
Otaczające glob kołnierze, liczne arkadowe przeprucia, baszty, pomniki, kopuły, łuki, skały i iglice stanowią cudowny bigos - prawdziwe orientarium stylistyczne.
Może znajdzie się dziś jakiś fantasta, który przekuje projekt Muchy w wizualizację albo nawet model 3D, zapraszający do zwiedzania? Historia alternatywna czeka na swoją szansę!





Komentarze
Prześlij komentarz